Nie śmierci się bój.
Tylko nieprzeżytego życia.
Sezon motocyklowy nie zaczął się jeszcze w pełni. Kilka ciepłych i słonecznych dni. Maszyny odpalone. Uśmiech na twarzy. I przed siebie.... Niestety nie każdy wrócił do domu. Jutro jedziemy na pogrzeb motocyklisty. Wina kierującego autem. Bardzo dobra widoczność, bardzo dobre warunki, motocyklista staranowany...
Patrz w lusterka! Patrz dwa razy! Patrz uważnie!



Każda śmierć nas dotyka... tym bardziej kiedy ginie ktoś nam znany bliski...
OdpowiedzUsuńech źle zaczął się ten sezon dla motocyklistów... a zawsze mówia że to wina motocyklistow a nie zawsze tak jest...
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro :( Ech, jako rowerzysta wiem jak nieostrożni bywają kierowcy, ale ja na szczęście mogę wybrać ścieżkę albo chodnik (choć nielegalnie).
OdpowiedzUsuńTego najbardziej nie lubię w kierowcach ;) Zachowują się jak walnieci widzi że jedzie motor i trzyma się twardo nie zejdzie ;) Albo wyjeżdża idiota taki przed motocykl ;) O tym się aż tak dużo nie mówi bo za wszystko społeczność właśnie obwinia kierowców motocykli a nie takiego buraka w aucie ;) Tak zginął mój kolega więc bardzo mi przykro i łączę się w bólu :(((
OdpowiedzUsuńPrzykro mi. Ale wiesz co? Nasunęła mi się do głowy taka myśl- jaka to musi być miłość i adrenalina z niej płynąca, że pomimo tylu wypadków zapaleni motocykliście nie myślą o strachu, o niebezpieczeństwie tylko kochają swoje maszyny na zawsze.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńDzięks :)
UsuńYou're welcome;)
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=rXbbAbDvifw
to zdanie wypowiada w filmie ( fajnym zresztą ) William Hurt:)