Przejdź do głównej zawartości

Grubasek

Nie potrafimy żyć tak, jakbyśmy najbardziej chcieli.
Jesteśmy więźniami... rzeczy, które się na nas składają.
- Jo Nesbo "Upiory"


Miałam już przygotowany post. Uzewnętrzniłam się w nim. Szczegółowo opisałam problemy w mojej głowie- problem wagi i wyglądu. Problem wokół którego kręci się moje całe myślenie. Ale w pewnym momencie zastanowiłam się po co? Jedni będą mi współczuć, drudzy żałować, inni wyśmiewać, a jeszcze inni uznają mnie za nienormalną. Moje demony. Mój problem. Niepotrzebne mi kolejne ocenianie i dołujące myśli.

Jednak chciałabym się skupić na aktywności grubych osób. Jakie problemy napotykają? Z jakimi demonami oni się spotykają? Czy się wstydzą? Nie mogę wypowiadać się za wszystkich grubasków, ale za siebie tak ;)

Dla osób, które są normalnej wagi moje grubaskowe problemy mogą wydawać się śmieszne i po prostu głupie. Jednak dla mnie są to często bariery nie do przeskoczenia. Tym bardziej, że wychowywana byłam w rodzinie, w której wizerunek i 'co ludzie powiedzą' były bardzo ważne.


Moim głównym 'problemem', który sprawia, że moje myśli kręcą się wokół wyglądu to pokaźnych rozmiarów pupa, która trzyma się na mocarnych udach. O tyle dobrze, że typ mojej figury jest zbliżony do klepsydry. Większej klepsydry ;) Mimo, że w talii jestem szczuplejsza, to na brzuchu są sadełka. Do tego jestem wysoka. Całość pokazuje sporą kobitkę.


Nigdy nie lubiłam w-fu. Bo mnie bolało. Bolały mnie mięśnie, bolały mnie stawy. Szybko się przez to zniechęcałam. I z góry założono, że jestem leniwa. I tyle. Temat zamknięty. Mimo wszystko ja zawsze szukałam aktywności, która by była dla mnie. I w końcu mądrzy lekarze doszli do tego, co mi jest. Niedoczynność tarczycy, ostrogi piętowe i podejrzenie łuszczycowego zapalenia stawów. Żadna z tych chorób nie zachęca do ćwiczeń. Wszystkie bóle podczas ćwiczeń były następstwem niezidentyfikowanych chorób. Bo przecież młoda jestem i to niemożliwe, żeby... A tu niespodzianka.


Bez aktywności źle mi się żyło. Nie jestem takim leniem ;) I zaczęły się poszukiwania idealnych aktywności.

1. Siłownia
Uwielbiałam chodzić na siłownię. Nie wiem czemu. I do tego ten psychiczny komfort, że przecież jestem na siłowni. Robię coś dla siebie. Czemu przestałam? Wiele czynników... i wiem, że niektórzy nazwą to wymówkami, ale...
- finanse: koszt karnetu miesięcznie to około 120-150 zł. Karnet na rok wychodzi taniej, ale to prowadzi do kolejnego czynnika
- czas: były takie miesiące, w których byłam tylko raz na siłowni, bo czas nie pozwalał, bo choroba;
- ból: nie mogłam ćwiczyć dużych partii mięśni, bo to po prostu najzwyczajniej w świecie bolało. Ktoś kto ma problemy ze stawami, chodzeniem wie jaki to jest ból. Jedynie bieżnia czy orbitrek wchodziło w grę. Ale płacić tle pieniędzy za samą bieżnię?
- wstyd: niby mówi się, że na siłowni nikt nie ocenia, bo każdy od czegoś zaczyna i najważniejsze jest to, że chce coś grubasek zmienić w swoim życiu. Tyle w teorii. Nie raz widziałam oceniający wzrok, podśmiewywanie się przez tych fit. Sporo też działo się w mojej głowie, co tylko potęgowało uczucie wstydu.

2. Basen
Ach, jak ja uwielbiam pływać! Od dziecka lubiłam pływać. Pływam szybko. I dobrze. Ale...
- finanse: karnet też kręci się koło 100 zł/ m-c (nie jest tragedia), ale do tego muszę doliczyć jeszcze dojazdy na basen, bo basenu w moim mieście nie ma.
- czas: nie zawsze mam czas w momencie kiedy basen jest dostępny dla osób z zewnątrz. Basen ten jest basenem sportowym i w pierwszej kolejności sportowcy i szkoły mają dostęp. Są wyznaczone tory i godziny dla szaraczków. Jakbym chciała obniżyć koszty dojazdu i jeździć z koleżanką czy mamą, to musiałybyśmy dostosowywać czas nie dość, że do siebie to jeszcze do godzin basenu. Z koleżankami gorzej, bo dzieci. Z mamą też słabo, bo słomiany zapał.
- wstyd: i znowu pojawiają się demony. Zakładam strój kąpielowy, który odsłania wszystkie niedoskonałości. Widać mocarne uda z cellulitem, pupsko i odznaczają się fałdki. A przecież nie wynajmę basenu tylko dla siebie.

3. Fitnessy i aerobiki (też te w domu)
- finanse: jeżeli nie ćwiczę w domu, to znowu karnet. Fakt, nie jest taki drogi i jest to do przeżycia, ale...
- ból: znowu ten cholerny ból
- wstyd: jeżeli wychodzę na takie zajęcia, to znowu oceniające spojrzenia. Na takie zajęcia w większości chodzą już szczupłe dziewczyny, które chcą po prostu być aktywne albo lasencje, które chodzą na zajęcia, bo to teraz modne i one są taaaakie grube.

4. Rower
Lubię, nawet bardzo i tutaj nie ma wielu 'wymówek' i dlatego jest mi to najbliższe i cały czas nad tym myślę i przygotowuję się psychicznie do tego.
- ból: jedynie pupy ;) nie no, taki sobie suchar żarcik
- wstyd: to jest jedyny problem. Kiedy jadę rowerem, to mknę jakby się paliło. Chciałabym jak najszybciej przejechać trasę niezauważona. W mojej głowie kotłują się różne myśli. Do tego mam problem z błędnikiem i moja jazda jest pokraczna ;p

5. Bieganie/slow jogging/ spacer
Lubię. Po prostu.
- ból: ból jest przy zwykłym bieganiu. Dowiedziałam się o slow joggingu i wypróbowałam. Tutaj bólu nie ma (tak samo jak przy spacerze), za to jest
- wstyd: zawsze wybieram najmniej zaludnione pory, czyli albo nad ranem albo jak jest już ciemno. Nie chcę, żeby ludzie mnie widzieli. Tempo slow joggingu, to tempo spacerowicza. Biegam w takim tempie. A to nie jest dumny widok.

6. Rolki
- ból: tutaj ból jest tak okropny, że już na samą myśl wzmaga się ból
- wstyd: to samo co przy reszcie...

7. Inne aktywności, których nie wymieniłam
Po prostu nie ma ich w moim mieście... Nawet jakby były, to zaraz cena wygórowana (bo nowość w naszym mieście) no i nieodłączny wstyd.

Dla osób, które nie mają problemów finansowych ten czynnik jest niezrozumiały. Niestety problemy takie pojawiły się u mnie.
Czas- odrobina chęci i dobrej woli- wiem to.
Ból.... Niestety mój ból nie jest to ból, który po chwili mija. Ból u mnie trwa przez cały czas. Czy siedzę, czy leżę, czy ćwiczę czy nie. Ból jest nieustający. Mam problemy z chodzeniem. Boję się wstawać z łóżka czy z krzesełka/kanapy. Myśl, że o czymś zapomniałam, kiedy dopiero co usiadłam przyprawia mnie o płacz, bo wiem jak boli każdy mój ruch. Rehabilitacja pomaga, ale nie trwa ona wiecznie. Dopiero po rehabilitacji będziemy działać dalej...
No i wstyd... moja zmora. I chyba zmora sporej grupy grubasków. Bo grubaski nie powinny wychodzić z domu. Nie powinny pokazywać się normalnym, ładnym i fit ludziom ;)

Cały czas powtarzam sobie w myślach, że przecież nie ma co się wstydzić tego, że chce się zadbać o zdrowie, o wygląd i duszę. Może i komicznie wygląda tocząca się po chodniku kulka, która udaje bieganie, ale co z tego? Robię to dla siebie. Dla swojego ciała. Taka walkę podjęłam :)

Komentarze

  1. Zaraz normalnie Cię kopnę w tę bubble but!!!
    Przestań się wstydzić!
    Niech się wstydzi, ten kto Cię wyśmiewa, że jest takim podłym człowiekiem!
    Albo ten/ta, która tylko narzeka, że dupa rośnie, ale nadal siedzi na kanapie, żre i planuje, że zacznie ćwiczyć "na wiosnę" ( chyba 2025 roku )...
    Ja też biegam WOLNO ( kolano ). Ale biegam. Słuchawki na uszy, proste plecy, cyc do przodu i mam w d*pie, to co ktoś o mnie myśli. Ruszam się, ćwiczę w domu, robię coś dla siebie.
    I nigdy nie miałam tak dobrego ciśnienia:)))
    Nie poddawaj się. Po rehabilitacji, jak już będziesz się czuła lepiej, zakładaj wygodny ciuch i na dwór!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiosna i ładna pogoda zacznie sprzyjac do wypraw rowerowych. Tez uwielboam rower.
    Szczupli tez maja kompleksy i cellulit. Dodatkowo powietrze w staniku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiem co przezywasz ja mam ograniczenia ze względu na wzrok niestety na aerobik fitness, inne takie nie mogę bo podskoki, zbyt duży wysiłek grozi mi odklejeniem siatkówki... co za tym idzie możne być tylko pilastess joga... basen jeszcze tu nie byłam w Łowiczu na basenie ale jest kiepski z tego co mówią mi znajome mamy... kupiłam rolki mam plan jeździć jestem też instruktorką nordic walking ale niestety nie mam z kim zostawić moich chłopaków by wybrać się na jaką kolwiek aktywność.... co do wstydzenia jestem jaka jestem chciałabym coś zmienić... wiesz moje kompleksy zniknęły po 3 dzieci zawsze to jakieś wytłumaczenie gruba bo urodziła 3 dzieci:P kiedyś bardziej mi zależało na opinii innych ludzi teraz to mi wisi komuś się nie podobam to niech na mnie nie patrzy i tyle... Jestem niedoskonała ale wartościowa mam piękny umysł mądrość inteligencja itd... wszsytko siedzi w naszej głowie warto sobie w niej poprzestawiać priorytety... a wiem znam Cię już jakiś czas i jesteś mega fajną osobą... i super by było Ciebie zobaczyć na żywo

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też czuję wstyd szczególnie teraz kiedy zostały po podane hormony i powoli wyglądam jak wielorybica... Niestety otoczenie a szczególnie nasze krajowe nie zna litości

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

"Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa".