Przejdź do głównej zawartości

Na zawsze w sercu i pamięci

"Zamknęły się ukochane oczy, przestało bić najdroższe serce, spoczęły na zawsze spracowane ręce".


W sobotę 29 grudnia 2018 roku zmarła moja ukochana babcia... Miałam tę możliwość, aby się z nią pożegnać... W drugi dzień świąt miała zawał. Rozmawiałam z nią przez telefon, bo staliśmy pod jej drzwiami, ale nie otwierała. Mówiła, że się struła. Nie chciała gości. Wszystkim tak mówiła. Na drugi dzień z samego rana tata z wujkiem pojechali do niej. Karetka nie chciała przyjechać, bo babcia kontaktowała... Pojechałam do niej zaraz na drugi dzień, bo wcześniej cały czas robili jej badania. Kiedy przyszłam nie poznawała mnie. Przytuliłam ją, ale patrzyła na mnie jakby nie wiedziała kim jestem. Cały czas odpływała... Ciężko oddychała, ledwo cokolwiek mówiła. Jak zostałyśmy same, przytuliłam ją i powiedziałam jej, że ja kocham... Spojrzała wtedy na mnie i nagle jej twarz się rozpromieniła. Uśmiechnęła się do mnie, cichutko powiedziała "moja kochana". Patrzyła na mnie uśmiechnięta, chciała się podnieść, ale kazałam jej leżeć, odpoczywać... i wtedy odpłynęła. Mocno zamknęła oczy, aż się marszczyła, kręciła przecząco głową i cichutko mówiła "nie". Miałam wrażenie, że odgania śmierć ;( W nocy mi się przyśniła. Młoda, zdrowa i uśmiechnięta. Sprzątała swoje mieszkanie i mówiła, że tutaj są dla mojego siostrzeńca nasze stare zabawki, że zrobiła dla nas ogórki. Była taka uśmiechnięta. Później zaczęła mi krwawić lewa pierś i babcia włożyła mi tam łyżkę mówiąc, że tak to się właśnie kończy... Wtedy obudził mnie telefon od taty, że babcia zmarła... Dzisiaj pożegnaliśmy ja przed kremacją. Jutro pogrzeb. 

Kocham Cię Babciu ♥
Tęsknię za Tobą...
Przepraszam za wszystkie przykre słowa...