Przejdź do głównej zawartości

Wakacje?

"Nie musisz być doskonała. 
Nie musisz udowadniać całemu światu, że jesteś najlepsza, bo świat i tak będzie cię wciąż lubił. 
Nie za to co robisz i nie za to, że jesteś bezbłędna, tylko za to, że jesteś. 
Po prostu jesteś. 
Jesteś fajną osobą ze wszystkimi potencjalnymi usterkami, pomyłkami i obciachem. 
Bo każdy może się pomylić albo popełnić błąd. 
Oczywiście to nie ma być pochwała lekkomyślności, beztroski ani lenistwa. 
Mam na myśli sytuacje, kiedy człowiek stara się zrobić coś dobrze, ale mu nie wychodzi. 
Ma dobre intencje i uczciwie pracuje, ale z jakiegoś powodu popełnia błąd. 
I trudno. 
Każdy może się pomylić, bo po prostu każdy jest tylko człowiekiem. 
I już."
- Beata Pawlikowska

Wakacje zaczęłam zlotem motocyklowym. Było bardzo fajnie, kameralnie. Wjazd był tylko dla motocyklistów. W piątek biesiadowanie przy ognisku i gitarze. W sobotę koncerty, konkursy i dzik. Pogoda ogólnie dopisała. Było ciepło, ale nie gorąco. Jedynie noc z soboty na niedzielę była przeokrutnie zimna. Szczękaliśmy zębami mimo ciepłych ubrań, śpiworów i koca. W niedzielę po zlocie zrobiliśmy sobie małą wycieczkę na zaporę w Pilchowicach. W domu byliśmy wieczorem. To był udany weekend! 


Kolejny dłuuuugi weekend był weekendem imieninowym.W pewnym wieku przestaje się obchodzić urodziny i przechodzi się na imieniny... jestem już w takim wieku ;) Poza tym łatwiej jest mi organizować grill imieninowy w lipcu niż imprezę urodzinową w styczniu... W każdym razie w czwartek przed sobotnią imprezą przyjechali z Łodzi Ciumek z Cmoczkiem i ich synkiem oraz z Poznania Sis z Mężem z moim siostrzeńcem. Było bardzo wesoło. Dobrze, że mieszkanie duże, to mieliśmy ich gdzie położyć. W sobotę był grill imieninowy na 16 osób- Minion przy grillu miał sporo roboty ;) Nie zabrakło śmiechu, jedzenia, alkoholu i kąpieli w basenie. Mega udany grill.

Sis z Mężem i swym dzieciem wrócili do Poznania w Poniedziałek, a Ciumek z Cmoczkiem zostali do piątku. Pogoda nie była jakaś tragiczna, ale nie na tyle ładna, żeby pojechać gdzieś nad jeziorko. Także trwoniliśmy pieniądze w szmatolach i na dobrym jedzeniu i drinkowaniu. Przez ten tydzień Cmoczek zajmował się dzieckiem, więc matka i ciotka mogły sobie pozwolić ;)

W niedzielę wpadł jeszcze wypad na moto do Karpacza z Przyjaciółką Co Dużo Gada i jej Mężem. Pojechaliśmy, zjedliśmy kiełbasę za 80!!!! zł, wypiliśmy piwko, zjedliśmy loda, popodziwialiśmy widoki i wróciliśmy do domu.

Waga niestety po tych wszystkich dobrodziejstwach sporo podskoczyła, do tego pogoda była deszczowa, więc mało ćwiczyłam (niechciejstwo). Ale nie ma to tamto, wróciłam na dobre tory. Warzywa, dużo wody, niski IG i spacery + rower. Waga powoli leci :)

Jutro czeka nas kolejny grill z BBK i jego cywilną żoną oraz z jeszcze jedną parą znajomych. Tym razem nie dam się ponieść ;)

Mimo weekendowych spotkań czy wyjazdów wakacji w ogóle nie czuję. Codziennie wstaję rano i mam coś do zrobienia. Ogarniam sprawy firmowe, żeby móc odzyskać równowagę życiową i w końcu ruszyć ze swoim życiem. Długa i kręta droga przede mną, ale mocno wierzę, że w końcu odnajdę spokój. 

Komentarze

  1. W życiu nie robiłam imienin!:) A jestem starsza od Ciebie. i nie zamierzam:)
    Powodzenia ze sprawami firmowymi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli wakacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego :) Ja obchodzę i urodziny i imieniny, ale nie robię jakiś imprez jedynie czas spędzam z najbliższymi . Każda okazja dobra do świętowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesusss, jaki piekny cytat :))) U Ciebie zawsze wesolo i duzo sie dzieje! ja wlasnie wrocilam z urlopu w PL i mam dola, coraz bardziej tesknie za polska... Wiec zazdro, ze mozesz korzystac z jej urokow kazdego dnia :***

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

"Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa".